Po literze A przyszedł czas na B. I przyznam szczerze – to jedna z moich ulubionych liter. Dlaczego? Bo w cyber-świecie jest pełno B-rzeczy: botów, banów, bugów i backupów. To słowa, które Twoje dziecko używa codziennie, a Ty może nie do końca rozumiesz, o co chodzi. Albo rozumiesz, ale nie wiesz, jak na to zareagować.
Dzisiaj rozwikłamy wszystkie te zagadki. Od programów, które podszywają się pod ludzi, przez cyfrowe wykluczenia, aż po aplikację, która obiecuje autentyczność w świecie filtrów. Zaczynamy!
[Pojęcie] Bot
“Tato, ten koleś na Discordzie pisze, że mogę dostać darmowe V-dolce, ale muszę kliknąć w link.”
O co tutaj chodzi?
Bot to po prostu program komputerowy, który wykonuje zadania automatycznie. Niektóre boty są pożyteczne – na przykład boty na Discordzie, które puszczają muzykę albo moderują czat. Ale są też te złe: boty w grach, które zamiast ludzi farmią zasoby i psują zabawę, oraz boty-scamery, które wysyłają wiadomości z “darmowymi nagrodami”.
Okiem rodzica
Największym zagrożeniem są boty podszywające się pod oficjalne konta gier czy platform. Twoje dziecko dostaje wiadomość: “Gratulacje! Wygrałeś skórkę! Kliknij tutaj, aby odebrać nagrodę”. Link prowadzi do strony, która wygląda jak oryginalna, ale jest fałszywa. Wpisanie tam loginu i hasła kończy się kradzieżą konta. Dzieci często nie rozróżniają, czy pisze do nich człowiek, czy bot – zwłaszcza gdy profil ma oficjalne logo i profesjonalny opis.
Co z tym zrobić?
Porozmawiaj z dzieckiem o tym, jak rozpoznać bota. Często ma on dziwną nazwę użytkownika (losowe znaki), pisze natychmiastowo bez przerw na myślenie i używa gotowych zwrotów. Pokaż dziecku, jak sprawdzić oficjalne źródła komunikacji – zazwyczaj są to zweryfikowane konta z niebieską lub zieloną ikonką.
[Slang] Ban
“Dostałem bana na tydzień, a to nie była moja wina! Admin jest głupi!”
O co tutaj chodzi?
Ban to po prostu blokada dostępu do gry, serwisu lub serwera. To taki cyfrowy szlaban – nie możesz wejść, nie możesz grać, nie możesz pisać. Bany mogą być tymczasowe (na godzinę, dzień, tydzień) lub permanentne (na zawsze). Dzieci otrzymują je za łamanie regulaminu: używanie wulgaryzmów, oszukiwanie (cheatowanie), nękanie innych graczy lub spamowanie.
Okiem rodzica
Dla nas bana to może być śmieszna sprawa – no co, nie pogra sobie w komputer. Ale dla dziecka to często dramat na miarę wykluczenia z grupy rówieśniczej. Zwłaszcza gdy gra to jego główne miejsce spotkań z kolegami z klasy. Permaban na koncie, na które dziecko wydało setki godzin i prawdopodobnie trochę Waszych pieniędzy, to trauma. Z drugiej strony – ban uczy odpowiedzialności i konsekwencjach. To pokazuje, że w internecie też są zasady.
Co z tym zrobić?
Najpierw sprawdź, czy ban jest uzasadniony. Jeśli dziecko rzeczywiście oszukiwało lub obrażało innych – to dobra okazja do rozmowy o zasadach współżycia społecznego. Ale jeśli ban wydaje się niesprawiedliwy, pokaż dziecku, jak można odwołać się od decyzji (zazwyczaj przez support gry). Ważna lekcja: nawet w wirtualnym świecie można się odwoływać od decyzji. I zapamiętaj: niektóre gry (np. Fortnite) banują urządzenie, nie tylko konto – co oznacza, że założenie nowego konta nic nie pomoże.
[Narzędzie] Blokada rodzicielska
“Czemu mi się tablet wyłączył? Nie skończyłem jeszcze budować!”
O co tutaj chodzi?
Blokada rodzicielska to narzędzia, które pozwalają kontrolować, ile czasu dziecko spędza przed ekranem, jakie aplikacje może używać i jakie treści widzi. To taki cyfrowy klucz, którym możesz zakręcić kran z internetem, gdy uznasz, że wystarczy. Każdy duży producent ma swoje rozwiązanie: Apple (Screen Time), Google (Family Link) i Microsoft (Family Safety).
Okiem rodzica
Blokady rodzicielskie to dwustronna broń. Z jednej strony dają spokój ducha – wiesz, że dziecko nie gra przez całą noc ani nie wchodzi na strony dla dorosłych. Z drugiej – łatwo o przesadę. Zbyt restrykcyjne limity prowadzą do konfliktów i poczucia, że dziecko jest inwigilowane. Pamiętaj też, że starsze dzieci często potrafią obchodzić proste blokady (np. zmieniając datę w systemie, żeby przedłużyć czas).
Co z tym zrobić?
Konkretne narzędzia:
📱 Telefony z Androidem (Samsung, Xiaomi, itp.) Google Family Link – darmowa aplikacja od Google. Pozwala ustalić dzienny limit czasu na konkretne aplikacje (np. TikTok max godzinę), zablokować dostęp do sklepu Google Play bez zgody, zobaczyć, ile czasu dziecko spędza przed telefonem, i sprawdzić lokalizację dziecka na mapie. Działa na telefonach z Androidem 7.0 lub nowszym.
🔗 family.google.com/familylink
🍎 iPhone / iPad Screen Time (Czas przed ekranem) – wbudowane w iOS. Ustawiasz limity czasowe dla aplikacji (np. gry max 2h), blokujesz treści dla dorosłych w Safari i App Store, wyłączasz kupowane w aplikacjach (żeby dziecko nie wydało fortuny na skiny), i kontrolujesz, z kim dziecko może rozmawiać w FaceTime/Messages. Wszystko ustawisz w Ustawienia → Czas przed ekranem.
🔗 support.apple.com/pl-pl/HT208982
💻 Windows (komputer / laptop) Microsoft Family Safety – darmowe konto Microsoft pozwala zarządzać profilem dziecka na Windows 10/11. Możesz ustalić, kiedy dziecko może korzystać z komputera (np. tylko do 20:00 w dni szkolne), zobaczyć historię przeglądania, i otrzymywać raporty aktywności na e-mail. Działa też z Xboxem – możesz kontrolować, ile czasu dziecko gra.
🔗 account.microsoft.com/family
🖥️ macOS (MacBook, iMac) Screen Time – podobnie jak na iPhone, wbudowane w system. Kontrola czasu przed ekranem, blokowanie stron dla dorosłych, limity na aplikacje. Ustawienia → Czas przed ekranem. Świetnie synchronizuje się z iPhonem – te same zasady na wszystkich urządzeniach Apple w domu.
🔗 support.apple.com/pl-pl/guide/mac-help/mchlc89FE06F/mac
Używaj blokad jako wsparcia, a nie zastępstwa rozmowy. Dla młodszych dzieci (do 12-13 lat) sprawdź powyższe narzędzia. Dla starszych – raczej ustalaj zasady na zasadzie wzajemnego zaufania, bo techniczne blokady i tak obejdą w pięć minut (serio, YouTube pełen jest tutoriali “jak wyłączyć screen time bez hasła rodziców”).
[Pojęcie] Bug
“Nie mogę przejść tego poziomu, bo gra mi się zbugowała!”
O co tutaj chodzi?
Bug to błąd w oprogramowaniu lub grze. Coś, co działa nie tak, jak powinno. Postać utknęła w ścianie? To bug. Przedmiot zniknął z ekwipunku? To może być bug. Gra się zawiesiła i trzeba restartować? Najpewniej bug. Bugi są naturalną częścią świata oprogramowania – nawet w najlepszych grach się zdarzają.
Okiem rodzica
Dzieci często używają słowa “bug” jako wymówki. “Przegrałem, bo był bug!” – to klasyczne tłumaczenie, gdy coś im nie wyszło. Ale czasem rzeczywiście gra działa nieprawidłowo i dziecko traci postępy, które zbierało godzinami. To frustrujące, zwłaszcza gdy dziecko nie rozumie, że to nie jego wina. Z drugiej strony – bugi to też źródło zabawy. Niektóre z najpopularniejszych momentów w grach (np. “śmieszne” animacje w FIFA czy GTA) powstały właśnie przez bugi.
Co z tym zrobić?
Naucz dziecko, jak radzić sobie z bugami. Najpierw: restart gry (rozwiązuje 80% problemów). Potem: sprawdzenie, czy gra ma aktualizację (twórcy często naprawiają bugi w patchach). Na końcu: poszukanie rozwiązania w internecie – jeśli ktoś ma podobny problem, ktoś inny już go rozwiązał. I ważne: wyjaśnij dziecku, że “był bug” to nie magiczne zaklęcie, które tłumaczy każdą porażkę. Czasem po prostu trzeba się bardziej postarać.
[Bezpieczeństwo] Backup
“Mamo, wszystko zniknęło! Mój świat w Minecraftcie, wszystkie skiny…”
O co tutaj chodzi?
Backup to po prostu kopia zapasowa. Zapisanie ważnych danych w drugim miejscu, na wypadek gdyby coś się stało z oryginałem. W kontekście dzieci najczęściej chodzi o światy w grach (Minecraft, Roblox), zapisane stany gry, ale też zdjęcia, filmy, projekty szkolne czy dokumenty, które dziecko tworzy na komputerze lub telefonie.
Okiem rodzica
Dzieci nie myślą o backupach. Dla nich cyfrowy świat jest wieczny. Aż do momentu, gdy tablet się zepsuje, telefon wpadnie do wody, konto zostanie skradzione, lub – co gorsza – dziecko przypadkiem usunie coś ważnego. Strata świata zbudowanego przez 200 godzin w Minecraftcie to dla dziecka trauma porównywalna ze stratą ukochanego pluszaka. Ale to nie tylko o grach chodzi. Co z ważnym projektem na lekcję informatyki, nad którym dziecko pracowało cały weekend? Albo ze zdjęciami z wycieczki szkolnej, które dziecko robiło przez ostatni miesiąc? Nauczenie dziecka robienia backupów to jedna z najważniejszych cyfrowych umiejętności na całe życie.
Co z tym zrobić?
Wytłumacz dziecku prostą zasadę: jeśli coś jest ważne, powinno być w co najmniej dwóch miejscach. W praktyce:
-
Gry: Ważne światy z Minecrafta, Robloxa czy innych gier zapisanych lokalnie warto raz na jakiś czas skopiować na pendrive, dysk zewnętrzny lub chmurę.
-
Zdjęcia i filmy: Upewnij się, że Google Photos (Android) lub iCloud Photos (iPhone) mają włączoną synchronizację. Dziecko robi setki zdjęć – szkoda byłoby je stracić.
-
Dokumenty szkolne: Jeśli dziecko pisze prace w Wordzie czy Google Docs, pokaż mu, jak zapisywać je nie tylko na komputerze, ale też w chmurze (OneDrive, Google Drive, Dropbox). „Tato, zostawiłem pendrive w szkole i jutro mam oddać projekt” – to klasyczna sytuacja, której można uniknąć.
-
Projekty kreatywne: Rysunki w Paintcie, prezentacje w Canvie, filmy w CapCut – to wszystko warto regularnie archiwizować.
To prosta czynność, która może uratować wiele łez i nerwów – zarówno dziecka, jak i Twoich.
[Aplikacja] BeReal
“Tato, muszę zrobić BeReala, bo wysłali powiadomienie!”
O co tutaj chodzi?
BeReal to aplikacja, która obiecuje powrót do autentyczności w świecie idealnych zdjęć na Instagramie. Raz dziennie, w losowej porze, wszyscy użytkownicy dostają powiadomienie: “Time to BeReal”. Mają 2 minuty na zrobienie zdjęcia – aparat robi ujęcie z przodu i z tyłu telefonu jednocześnie. Bez filtrów, bez retuszu, bez przygotowania.
Okiem rodzica
BeReal brzmi jak zdrowa alternatywa dla Instagrama i TikToka – koniec z presją perfekcji, koniec z porównywaniem się do idealnych zdjęć. I faktycznie, wiele dzieci lubi to, że nie muszą się starać. Ale są też cienie strony. Presja robienia zdjęcia w ciągu 2 minut może być stresująca – dzieci reagują na powiadomienie jak na alarm pożarowy, przerywając wszystko, co robią. Poza tym, nawet na BeReal pojawia się presja społeczna: “Dlaczego nie zrobiłaś/zrobiłeś jeszcze BeReala?”, “Dlaczego tak późno odpowiedziałeś?”. A sama aplikacja zbiera dane o lokalizacji (jeśli dziecko nie wyłączy tej opcji).
Co z tym zrobić?
BeReal jest generalnie bezpieczniejszy niż Instagram czy TikTok – brak filtrów to plus dla samooceny dziecka. Ale ustal zasadę: jeśli dziecko robi zdjęcie, sprawdź, co widać w tle. Czy na zdjęciu widać adres domu? Czy są tam inne dzieci bez zgody rodziców? Czy dziecko pokazuje coś, czego nie powinno? Pokaż też dziecku, jak wyłączyć udostępnianie lokalizacji – ta funkcja jest domyślnie włączona i pokazuje dokładnie, gdzie dziecko jest. I przede wszystkim: rozmawiaj o tym, jak dziecko się czuje, gdy nie zdąży zrobić zdjęcia w ciągu 2 minut. Czy czuje presję? Czy jest z tego powodu zestresowane?
I tak oto przebrnęliśmy przez literę B. Boty, które chcą nas oszukać. Bany, które uczą odpowiedzialności. Bugi, które uczą cierpliwości. Backupy, które ratują nerwy. Blokady rodzicielskie, które pomagają zachować balans. I BeReal, który pokazuje, że nawet w walce o autentyczność nie da się uciec od presji społecznej.
W kolejnym odcinku Cyber-alfabetu zajmiemy się literą C. Porozmawiamy o Cyberprzemocy i jak ją rozpoznać, wyjaśnimy, co to jest Chmura i gdzie tak naprawdę są nasze zdjęcia, oraz ostrzegamy przed niebezpiecznymi Challenge’ami, które czasem kończą się tragicznie.
Do usłyszenia!